Wyobraź sobie mapę Europy bez zaznaczonych lotnisk, bez kolorowych linii połączeń lotniczych, bez szybkich, trzygodzinnych przelotów z jednego końca kontynentu na drugi. Zostają tylko grube i cienkie kreski torów, stare linie kolejowe, czasem pamiętające jeszcze parowozy. To właśnie na taką mapę patrzy ktoś, kto decyduje się zwiedzać świat wyłącznie pociągiem. Taka podróż jest wolniejsza, bardziej nieprzewidywalna, ale też bogatsza o to, co ginie za szybkim zamknięciem drzwi samolotu. Pierwszy etap takiej podróży zaczyna się zwykle niewinnie – od krótkiego wyjazdu do sąsiedniego kraju. Sprawdzasz rozkłady jazdy, rezerwujesz miejsce w wagonie sypialnym, pakujesz się lżej niż zwykle, bo łatwiej przemieszczać się między peronami z niedużym plecakiem niż z ciężką walizką. Pociąg rusza, ty znajdujesz swoje miejsce przy oknie, poprawiasz plecak pod nogami i nagle orientujesz się, że to, co w samolocie trwa kilka minut – start – tutaj zamienia się w długie, powolne opuszczanie miasta. Widzisz przedmieścia, ogródki działkowe, mniejsze wioski, a potem coraz dłuższe odcinki lasów i pól. Kolejne dni i noce spędzone w pociągach uczą cię nowego rytmu. Zaczynasz rozpoznawać dźwięk różnych typów wagonów, wiesz, że niektóre linie słyną z punktualności, inne z ciągłych opóźnień. W wagonach restauracyjnych poznajesz ludzi, którzy jadą w tę samą stronę, ale z zupełnie innych powodów: ktoś wraca z pracy w innym kraju, ktoś jedzie na studia, ktoś odwiedza rodzinę, której nie widział od lat. W takich chwilach myślisz, że to wszystko aż prosi się o spisanie, uporządkowanie, opowiedzenie w większym kontekście – i w twojej głowie pojawia się myśl, że dobrym miejscem na takie historie byłby własny blog podróżniczy w którym zbierzesz anegdoty, porady oraz opisy tras, jakich nie ma w folderach biur podróży. Kiedy zaczynasz tworzyć plan dłuższej wyprawy, na przykład z północy Europy na południe, zderzasz się z logistyką, której zwykłe rezerwacje lotnicze nie mają. Musisz dopasować przesiadki, sprawdzić, czy lokalne linie kolejowe nie prowadzą akurat prac remontowych, zrozumieć systemy rezerwacji, które w każdym kraju wyglądają inaczej. Przy okazji uczysz się podstawowych zwrotów w kilku językach – choćby po to, by zapytać na dworcu o opóźnienia albo o to, z którego peronu odjeżdża twój pociąg. Takie podróżowanie ma też swoją ciemniejszą stronę. Zdarzają się noce na ławkach w poczekalniach, gdy ostatnie połączenie zostało nagle odwołane. Zdarza się bieganie z jednego końca stacji na drugi, gdy zapowiedź na tablicy zmienia się w ostatniej chwili. Czasem jedziesz kilka godzin z grupą głośnych pasażerów i marzysz o chwili ciszy. Innym razem trafiasz na pełny wagon, w którym jedyną wolną przestrzenią jest miejsce na korytarzu przy drzwiach. Te chwile niewygody są jednak ceną za to, że cały czas widzisz, jak zmienia się krajobraz – z morza na góry, z równin na doliny, z szarych przedmieść na kolorowe miasteczka. Z każdą kolejną trasą nabierasz wprawy. Zaczynasz planować dni tak, by przejazdy były nie tylko środkiem transportu, ale i główną atrakcją. Czasem wybierasz wolniejszy pociąg tylko dlatego, że jedzie malowniczą doliną rzeki albo przecina górskie przełęcze. Zamiast od razu wysiadać w dużym mieście, robisz kilka godzin przerwy w mniejszej miejscowości, której nazwy nawet wcześniej nie kojarzyłeś. Idziesz po kawę, siadasz na ławce w parku i obserwujesz, jak wygląda zwykły dzień w miejscu, które dla większości turystów pozostaje jedynie niewidocznym punktem na mapie. Po pewnym czasie okazuje się, że najpiękniejsze wspomnienia wcale nie pochodzą z największych dworców w stolicach, ale z małych stacyjek, gdzie czas jakby się zatrzymał. Z zaniedbanych budynków, obok których rośnie dzika trawa, ze starych tablic z nazwami miejscowości, na których farba dawno już wyblakła. To tam masz czas, by pomyśleć, dlaczego w ogóle wyruszyłeś w tę podróż i co tak naprawdę chcesz z niej wynieść. Rozumiesz wtedy, że liczy się nie tylko cel, ale cała droga – ze wszystkimi przesiadkami, opóźnieniami, rozmowami i chwilami ciszy w przedziale, gdy świat za oknem przesuwa się powoli, a ty możesz spokojnie układać myśli.